Przybycie do Pokhary było uwieńczeniem 10-dniowego trekkingu wokół masywu Annapurny. Miasto stało się naszym ostatnim przystankiem, miejscem złapania oddechu przed powrotem do Katmandu, a następnie do kraju. Nie da się ukryć, że po tak wyczerpującej wyprawie, zasłużyliśmy na odpoczynek. Należy oczywiście dodać, że aktywny 🙂

 

 

Miasto leży w centralnym Nepalu, u stóp masywu Annapurny, nad malowniczym jeziorem Phewa Tal. To właśnie nad jego brzegiem kwitnie życie handlowe i towarzyskie miasta. Napotykamy tutaj liczne sklepiki z lokalnymi pamiątkami, restauracje, bary, dyskoteki, hotele… Na każdym kroku lokalni przedstawicieli agencji turystycznych oferują szereg atrakcji, poczynając od trekkingów i wspinaczek himalajskich po rowery, rafting i paragliding.

 

 

Naszą oazą spokoju stał się malowniczy hotel z dzielnicy Lakeside. Nad widocznym z okna jeziorem rozciągało się niebo, którego kolor zależał w dużej mierze od przechodzącego monsunu. Niesamowite i zapierające dech w piersiach wrażenie. Taka pogoda miała jednak swoją ciemną stronę – uniemożliwiła nam podziwianie szczytu Machhapuchhare (6993 m n.p.m.), który odsłonił się przed nami dopiero następnego dnia rankiem, gdy niestety opuszczaliśmy gościnną Pokharę.

 

Tyle atrakcji, a tak mało czasu, więc musieliśmy ułożyć plan i zdecydować, co zobaczyć. Finalnie udało się odwiedzić 3 pierwsze pozycje z listy.

 

Sarangkot, czyli Światowa Stupa Pokoju

 

Stupa, czyli najprostszy typ buddyjskiej budowli sakralnej, w związku ze swoją konstrukcją jest niezwykle odporna na trzęsienia ziemi. Sarangkot, czyli Światowa Stupa Pokoju, położona jest na szczycie wzgórza RaniBan, tuż nad jeziorem Phewa Tal i stanowi doskonały punkt widokowy na Dolinę Pokhary. Jak sama nazwa wskazuje, została zbudowana z myślą o szerzeniu pokoju: protest wobec niszczycielskich skutków bomb atomowych zrzuconych na Hiroszimę i Nagasaki. Tuż obok stupy znajduje się mniejsza świątynia japońska również warta zobaczenia.

 

Wodospad Devi

 

Z jeziora Phewa Tal wypływa rzeka Pardi Khola, która w centrum miasta ukształtowała majestatyczny wodospad Devi (Patele Chango). Nazwa wodospadu pochodzi od tragicznie zmarłej Szwajcarki, która w 1961 utopiła się w tych wodach. Jest to lej krasowy, w którym woda, spadając kaskadami, chowa się pod ziemią, aby wypłynąć na powierzchnię 100 metrów dalej, w jaskini Mahendra Gufa.

 

Jaskinia Mahendra Gufa

 

Grota powstała około 5000 lat temu w skale wapiennej. Posiada drobną szatę naciekową, a jej ściany zdobią liczne malowidła kultury hinduistycznej. Możemy podziwiać w jej wnętrzu posąg bożka Shivy (za niewielką opłatą istnieje możliwość poproszenia bożka o dar płodności) oraz byka stojącego nad kamiennym linga.

 

 

Jak mówi przysłowie, wszystko, co dobre, kiedyś się kończy… Wakacje dobiegały końca, niezapomniane widoki na zawsze zostaną wyryte w naszej pamięci, a przed nami pozostał ostatni już etap podróży – wylot z Katmandu do Polski.

 

 

Prawda jest taka, że zdjęcia nie oddadzą nigdy majestatu wysokich szczytów sięgających nieba, niesamowitego klimatu i wrażenia, jakie w realu odczuwa się, obcując z tak różną od naszej kulturą. Góry nosimy w sobie i na pewno to nie była nasza jedyna podróż do podnóży Himalajów. Wszystko przed nami – nasza wielka himalajska przygoda dopiero się zaczęła, a ten trekking to jej początek 🙂

 

 

tekst: Magdalena Okaj, Katarzyna Okaj

zdjęcia: Magdalena Okaj, Krzysztof Okaj

Zapraszam do zobaczenia galerii zdjęć na moim Instagramie.

 

Zobacz także:

Bahamy – w raju też pada

Nepal – wiosenny trekking masywem Annapurny cz.1

Nepal – wiosenny trekking masywem Annapurny cz.2

Nepal – wiosenny trekking masywem Annapurny cz.3